Moda na „dzikie porody”, promowana przez niektóre influencerki, prowadzi do tragicznych konsekwencji na całym świecie. Organizacja „Free Birth Society”, założona przez Emilee Saldaya, propaguje porody w domu bez profesjonalnej asysty, co skutkuje śmiertelnymi przypadkami.
Kluczowe informacje
- Dzikie porody są promowane jako sposób na uniknięcie medykalizacji porodu, jednak brak profesjonalnej pomocy prowadzi do śmiertelnych przypadków.
- Emilee Saldaya prowadzi kursy dla „prawdziwych położnych”, które kosztują od 6 do 12 tysięcy dolarów.
- W ciągu siedmiu lat firma Saldayi zarobiła około 13 milionów dolarów.
- Eksperci ostrzegają przed powrotem do „dzikiej natury” i konsekwencjami braku profesjonalnej opieki medycznej.
- Zgony dzieci odnotowano w USA, Szwajcarii, Francji, RPA, Tajlandii, Indiach, Australii, Wielkiej Brytanii i Izraelu.
Eksperci medyczni, tacy jak dr n. med. Andrzej Niedzielski i dr hab. Grażyna Bączek, podkreślają znaczenie profesjonalnej opieki podczas porodu. Profesjonalne położne, takie jak dr Dorota Fryc i dr Krystyna Czechowska, ostrzegają przed ryzykiem związanym z porodami domowymi bez odpowiedniego wsparcia medycznego.
Szpitale, takie jak Centrum Medyczne Żelazna, oferują przytulne przestrzenie do porodów, zapewniając jednocześnie dostęp do niezbędnego sprzętu medycznego w nagłych przypadkach.


